sobota, 26 stycznia 2013

Ferie, ferie i po feriach :/

   A więc witam serdecznie, z powrotem na blogu! :) Stwierdziłam, że dawno dla was nie pisałam i fajnie byłoby ruszyć tego bloga z miejsca. Tak więc jestem, ale rozpisywać się nie będę, gdyż robi się późno, zaraz tata z lapka wywali, a do tego jestem trochę zmęczona po zimowisku. A jak już o zimowisku mowa, to przy tym temacie pozostańmy. A mianowicie (co podejrzewać można od razu)  na obozie zimowym byłam w mojej ukochanej Liljówce. Jeździłam sobie na trzech koniach, z czego jeden to kucyk (może to dziwne, ale Rytmika zalicza się jeszcze do kuców....). Skakałam tylko na Brandonie i Cezarze (na Ryci też bym skakała, ale tak jakoś dziwnie wyszło). Byłam na tydzień, a dokładniej drugi turnus. Szczerze powiem, że było bardzo mało osób które były "normalne". W sensie potrafiły się nie przechwalać, bo od przechwałek Liljówka się uginała. Szpany Eskadronem, Casckiem, Anky i tam wszystkim innym czym się dało. Najbardziej ukazało się to w wczoraj (piątek 26.01.13) gdy odbył się konkurs piękności. Oczywiście Madzia jak zawsze musiała zaszaleć i wybrała sobie nie ogolonego siwka- Figara. Ale wiadomo, brudny koń to szczęśliwy koń, więc wybaczyłam mu jakoś i udało nam się nawet zająć trzecie miejsce. Nagroda nie taka dupna, bo czekolada milka. Otrzymał on (Figus) dwie piątki, jedną czwórkę (od Angeli która sądziła że Figarus ma sklejki, a on był w jednym miejscu mokry -.-) oraz jedną szóstkę. Co jak co, ale Figaro zawsze dla mnie będzie najładniejszy i nic tego nie zmieni <3
   Chciałam się nie rozpisywać i mam nadzieje że jakoś mi to wyszło, bo o Liljówce trudno jest krótko opowiadać. Niedługo opublikuję dalszy ciąg książki, bo ludziska się niecierpliwią. Życzę dobrej nocy, a sama powoli wyłączam komputerek.